|
TransCarpatia 2006 zakończona |
|
Dodał: Michał Sadowski
|
|
środa, 23 sierpnia 2006 |
|
7 etapów. Ponad 450 km. Jakieś 13000 metrów w górę. Ponad 39 godzin jazdy. Daliśmy radę. Łatwo nie było... |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
TransCarpatia 2005 - Dzień 5 |
|
Dodał: Express
|
|
wtorek, 04 października 2005 |
Dzień 5 – Środa, 24.08.2005 Ten dzień był wyjątkowy pod każdym względem. Start zaplanowany na 8:00. Wstajemy o 6:30, pół godziny wcześniej niż zwykle. I wszystko inaczej – łazienka na miejscu, śniadanie przy stole a nie na kolanach. Łóżek nie trzeba składać. Bagaże nie do DHLa tylko do bombowca; razem z bagażami kolegów pojadą w okolice startu i zostaną oddane na ciężarówkę – to zalety posiadania wspomagania w postaci rodziców. 7:30 wyjeżdżamy z Czarnego Potoku. Jeszcze tu dziś wrócimy i to całkiem niedługo. Jedziemy na start. Na miejscu czeka już ojciec; bagaże oddane na DHLa. Pozostało zalogować chipa i stanąć się na starcie; ustawić prawidłową wysokość początkową w liczniku, poprawić mapę. Właściwie to mógłbym jechać bez mapy. Okoliczne szlaki zdarzyło mi się przemierzać już nie raz. Pomysł na modyfikacje trasy przyszedł mi do głowy już dawno. Jakoś nie uśmiecha mi się wpisać na Rogacz taką trasą jak sugerują organizatorzy.
|
|
Czytaj dalej...
|
|
|
TransCarpatia 2005 - Dzień 4 |
|
Dodał: Express
|
|
niedziela, 02 października 2005 |
Dzień 4 - Wtorek, 23.08.2005 Zaczęło się jak zwykle. Pobudka o siódmej, śniadanie, pakowanie rzeczy, opuszczenie namiotu. Krótki przegląd roweru, smarowanie łańcucha i można czekać na start. Albo rzucić okiem na mapę – dziś znów można nieco pokombinować. |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
TransCarpatia 2005 - Dzień 3 |
|
Dodał: Express
|
|
niedziela, 18 września 2005 |
|
|
|
|
TransCarpatia 2005 - Dzień 2 |
|
Dodał: Express
|
|
sobota, 17 września 2005 |
Dzień 2 – Niedziela 21.08.2005
Obudziłem się wcześniej niż chciałem. Wokół namiotów już od 6 z minutami krzątają się rowerzyści. Nie mogą spać czy co do ciężkiej cholery… Nic to. W nocy zmarzłem nieco – ubranie tylko cienkiego PowerDry’a okazało się złym pomysłem. Leże jeszcze do 7 – godzina powinna wystarczyć, żeby się zwinąć z namiotu. Zaczynam działać jak automat… zwinąć śpiwory, spakować do plecaka, przebrać się, spakować ciuchy do plecaka, przygotować picie na wyścig, zjeść śniadanie, wypić odpowiednią ilość wody. |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
|